e-Wczasy

wczasy, wakacje, urlop

Półwysep Helski 1920 r

15 lipiec 2012r.

Jesienią 1922 roku cały półwysep zaludnił się żołnierzami, którzy mieli budować kolej. W normalnych okolicznościach byłoby to przedsięwzięcie mało opłacalne, na które nie wiadomo, czy zdecydowano by się. Jednak decyzja o budowie kolei została podjęta w czasie wojennym, który rządzi się swoimi prawami. Kiedy podczas inwazji bolszewickiej Gdańsk nie chciał przepuszczać dostaw materiałów wojennych przesyłanych drogą morską z Europy Zachodniej, postanowiono uniezależnić się od niego i wybudować tory przez cały półwysep, aby móc korzystać z portu na Helu. Wojna polsko - bolszewicka skończyła się, zanim ukończono budowę kolei, i nie zdążono jej wykorzystać. Tak więc kolej, która powstała w celach wojskowych, przydała się bardzo w celach czysto cywilnych. Dawniej byliśmy tu na Półwyspie zupełnie odcięci od świata, a teraz mamy bezpośrednie wagony do wszystkich większych miast Polski. Kiedy kolej budowano, to nasi pesymiści, bo gdzież ich nie brak, tak się wyrażali: a po co ta kolej? Któż nią będzie jeździł? Kto będzie opłacał drogi przewóz? Przecież mamy nasze łódki, na których wszystko z Pucka łub Gdyni łub Gdańska sprowadzamy! Ale później wszystko się zmieniło! Wszyscy korzystali i korzystają z kolei, bo w pół dnia można wszystko w Pucku załatwić! Każdy bez zastrzeżeń przyznaje, że taka kolej to jednak wielka wygoda i wielkie błogosławieństwo! Niech żyje Polska Kolej Państwowa!. Te entuzjastyczne słowa księdza Stefańskiego najlepiej świadczą o pozytywnych skutkach wybudowania linii kolejowej biegnącej przez cały Półwysep Helski. Poczta istniała w Jastarni już od początku XX wieku. Jej kierownikiem był nauczyciel Perszke, ale pracy na niej musiało być bardzo mało, skoro oprócz tej funkcji sprawował on jeszcze 7-8 innych urzędów. Dla obsługi mieszkańców i przybywających tu bardzo rzadko ludzi z zewnątrz poczta była zupełnie wystarczająca, ale z obsługą wzrastającego ruchu turystycznego nie mogła sobie poradzić. Już w 1922 roku, kiedy liczba wczasowiczów przebywających w Jastarni zaczęła gwałtownie rosnąć i doliczono się ośmiuset osiemdziesięciu gości letniskowych, przewidując, że liczba ta będzie wzrastać też w latach następnych, przeniesiono pocztę do domu Pawła Konkela, przy dzisiejszej ulicy ks. Sychty 114. Jej kierowniczką została córka Konkela Anastazja, która przedtem pracowała w urzędzie pocztowym w Gdyni. Jednak rozmiar rozwijającej się turystyki najwidoczniej zaskoczył ówczesne władze pocztowe, gdyż po następnych kilku latach znowu nastąpiły przenosiny Urzędu Pocztowego. Tym razem znalazł on siedzibę w domu Antoniego Bizewskiego, przy dzisiejszej ulicy ks. Sychty 104. Wybór okazał się wreszcie trafny i w tym lokalu poczta funkcjonowała kilkadziesiąt lat, bo aż do roku 1996, kiedy to przy dzisiejszej ulicy Stelmaszczyka zbudowano budynek zaprojektowany specjalnie na siedzibę poczty i tam też ona do dziś się znajduje. Sprawy pocztowe także w Kuźnicy początkowo przedstawiały się niezbyt dobrze. Tylko że tutaj, w odróżnieniu od Jastarni, przesyłek nie przewożono parowcem, lecz drogą lądową z Pucka. Zdarzało się wtedy, że list wysłany z Jastarni do oddalonej o siedem kilometrów Kuźnicy był całe trzy dni w drodze. Pierwszego dnia odbywał podróż furmanką z Jastarni do Helu, drugiego - parowcem z Helu do Gdańska i wreszcie trzeciego - z Gdańska przez Puck do Kuźnicy. W roku 1919 utworzono w Kuźnicy filię pocztową do której dochodził z Jastarni Franciszek Konkol, zwany z powodu pełnionej funkcji Poczta Franc. Jednak wkrótce i to rozwiązanie okazało się niewystarczające i w Kuźnicy utworzono odrębny Urząd Pocztowy. Najpierw mieścił się on w domu Dionizego Dettlaffa, a po kilku latach został przeniesiony do budynku plebanii. Dwudziestolecie międzywojenne był okresem gwałtownego rozwoju Kuźnicy. Tak jak w Jastarni powstawały tu nowe pensjonaty, a liczba kwater rosła z roku na rok, aby nadążyć za wzrastającą liczbą wczasowiczów. Przyjeżdżali oni tu tak licznie, że już w 1934 roku ich liczba oscylowała wokół tysiąca osób.

ocena 4,5/5 (na podstawie 4 ocen)

wczasy, turystyka, czasy wojenne